Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Śledztwo na warunkach Moskwy

“Tylko osoby niekompetentne mogłyby twierdzić, że komisja Millera jest w stanie dokończyć prace na podstawie posiadanych obecnie materiałów.

Autor:

“Tylko osoby niekompetentne mogłyby twierdzić, że komisja Millera jest w stanie dokończyć prace na podstawie posiadanych obecnie materiałów. Bez dostępu do oryginałów i wobec poważnych wątpliwości co do wielu dowodów nie sposób wydać rzetelnego orzeczenia w tej sprawie” mówi mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, w rozmowie z Tadeuszem Święchowiczem (“Gazeta Polska”).

Czy zgadza się Pan, że Tu-154M, który rozbił się w Smoleńsku, był państwowy, ale nie wojskowy? 
Moim zdaniem był to samolot wojskowy, gdyż był na wyposażeniu 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, pilotowali go żołnierze, lot był oznaczony jako „M”, czyli Military. Ponadto lądowanie odbywało się według procedur wojskowych na wojskowym lotnisku, które obsługiwane było przez wojskowych kontrolerów. To ma jednak drugorzędne znaczenie. Najważniejsze jest stwierdzenie, że był to samolot państwowy, bo to oznacza, że konwencja chicagowska nie mogła być wprost zastosowana do badania tej katastrofy, o czym przesądza art. 3 konwencji. 

Jednym z głównych powodów przyjęcia jako podstawy prawnej załącznika 13 do konwencji chicagowskiej było ponoć to, że zapewniała ona pełny udział przedstawicieli Polski w tych badaniach. Czy kiedykolwiek Polska miała pełny dostęp do rosyjskiego badania? 
Od pierwszych dni po katastrofie Rosjanie nie umożliwiali polskim przedstawicielom udziału w wielu czynnościach i dostępu do licznych dokumentów. Na utrudnianie bądź uniemożliwianie pełnego uczestnictwa w badaniach wielokrotnie zwracał uwagę zarówno MAK-owi, jak i naszemu rządowi polski akredytowany płk Edmund Klich.

Prof. Żylicz, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, twierdzi, że w pierwszym okresie udział polskich przedstawicieli w badaniach MAK nie napotykał żadnych trudności.
Nie zgadzam się z tą opinią. Pan Edmund Klich wielokrotnie od samego początku zgłaszał, że były bardzo poważne problemy we współpracy z MAK, choćby odmowa udziału w oblocie lotniska 15 kwietnia. Do dziś nie mamy dokumentacji tej czynności i wielu innych podstawowych dokumentów w sprawie.

Podstawa prawna badania katastrofy smoleńskiej została ustalona „na mocy półformalnego porozumienia obu rządów”. Czy udało się Panu dowiedzieć, kto, kiedy, gdzie, w jakiej formie i na jakich warunkach zawarł to porozumienie? 
Niestety nie. Pytaliśmy oficjalnie pana premiera w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, kto był umocowany, kto negocjował, kto zawarł tę umowę. Uzyskaliśmy tylko odpowiedź, że konsultacje nie odbywały się w formie pisemnej. Premier nie ujawnił, kiedy i gdzie zawarto to porozumienie ani jakie są jego szczegółowe warunki. Nie ujawnił również, kto negocjował oraz czy miał stosowne umocowania w tym przedmiocie ze strony polskiej. Poinformował za to, że Polska przyjęła reżim prawny zaproponowany przez stronę rosyjską. Odpowiedź była bardzo enigmatyczna i można na jej podstawie sformułować wiele hipotez odnośnie do tego, na czym z prawnego punktu widzenia polegało przyjęcie tego reżimu i jakie de facto wypływają z niego uprawnienia dla strony polskiej. Być może zawarta umowa ma charakter adhezyjny, a więc jej warunki zostały jednostronnie ustalone przez Rosję, a następnie przyjęte bez jakichkolwiek negocjacji przez stronę polską. Może być również tak, że faktycznie nie było żadnej umowy, a Federacja Rosyjska zobowiązała się do stosowania załącznika 13 całkowicie jednostronnie. Byłoby to najmniej korzystne dla Polski rozwiązanie, gdyż wówczas całkowitym gospodarzem treści przyjętego reżimu prawnego byłaby wyłącznie Rosja.

Czy zawarcie umowy międzynarodowej w takim trybie jest zgodne z polskim prawem? 
Jest zgodne, jednakże według art. 6 ust. 3 ustawy o umowach międzynarodowych z 2000 r. nawet porozumienie zawarte w formie ustnej powinno być zatwierdzone przez rząd polski, a zgodnie z art. 18 ust. 3 powinno być ono ogłoszone w „Monitorze Polskim”. Według mojej wiedzy, nie doszło ani do zatwierdzenia, ani do ogłoszenia tego porozumienia. Bardzo źle się również stało, że porozumienia nie zawarto w formie pisemnej. Efektem tego są istotne rozbieżności między polskim a rosyjskim stanowiskiem odnośnie do jego treści.

Czy umowa ta wciąż obowiązuje i do czego nas ona obliguje? 
Odpowiedź na to pytanie zna z pewnością strona rządowa. Podejmuję obecnie działania, aby te informacje wydobyć. Ma to znaczenie o tyle, że – jak wspomniałem – pojawiły się istotne rozbieżności w stanowisku rządu polskiego i rosyjskiego co do przedmiotu tej umowy. Polski rząd twierdzi, że dotyczyła ona stosowania konwencji chicagowskiej oraz załącznika 13, natomiast strona rosyjska w raporcie MAK stwierdza wyraźnie, że dotyczyła ona tylko stosowania załącznika 13 do tejże konwencji. Z punktu widzenia prawnego to fundamentalna różnica, która powinna zostać wyjaśniona. 

Dlaczego polska prokuratura wykazuje taką dziwną niechęć do samodzielnego zbierania dowodów? Dotychczas nie przeprowadzono nawet w Polsce sekcji zwłok ofiar katastrofy i nie zabezpieczono materiału do badań. 
Sekcje zwłok powinny być przeprowadzone z urzędu, kiedy tylko ciała wróciły do kraju. Jestem w najwyższym stopniu zdziwiony, że nie zostało to wykonane. Zupełnie niebywałe, że do tej pory nie zostały rozstrzygnięte wnioski rodzin o ekshumację, mimo że pierwszy z nich, dotyczący Przemysława Gosiewskiego, wpłynął już w lipcu ub. roku. W listopadzie został on ponowiony. Teraz będzie kolejny, trzeci już wniosek. Brak decyzji prokuratury w tej sprawie jest zdumiewający. Dla takich zaniechań nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia ani usprawiedliwienia. To zupełnie niezrozumiałe z punktu widzenia prawnego, to rażące niedopełnienie obowiązków. W sytuacji, kiedy istnieją fundamentalne wątpliwości, prokuratura wstrzymuje się z zebraniem dowodów i ustaleniem stanu faktycznego. Mam wrażenie, że za decyzjami o blokowaniu ekshumacji i wykonaniu sekcji zwłok stoi naczelny prokurator wojskowy. Nie mam żadnych wątpliwości, że powinny być wykonane ekshumacje i sekcje ciał w przypadku ofiar rodzin, które złożyły wnioski. Istnieją fundamentalne różnice między faktycznymi cechami anatomicznymi, charakterystycznymi dla osób, które zginęły w katastrofie (oczywiście – nie tymi, które uległy zmianie wskutek odniesionych obrażeń), a ich opisami w rosyjskich dokumentach. Może to świadczyć o tym, że sekcje zwłok w ogóle nie zostały przeprowadzone albo zrobiono to w sposób wadliwy lub co najmniej niektóre fragmenty protokołów z sekcji zwłok spreparowano, a nawet sfałszowano. Skoro wiarygodność dokumentacji jest wątpliwa, nie można mieć stuprocentowej pewności, czy sekcje w ogóle wykonano oraz czy wnioski co do przyczyn śmierci i mechanizmów ich powstania są wiarygodne.

Jak rozumieć w tym kontekście opinie, że komisja Millera powinna zakończyć pracę? 
Dziwię się takim wnioskom, które są absurdalne i świadczą o tym, że osoby, które je formułują, nie mają dostępu do materiałów dowodowych. Są one nie do przyjęcia z punktu widzenia metodyki wszelkich postępowań zarówno prokuratorskich, jak i komisyjnych. Tylko osoby niekompetentne mogłyby twierdzić, że komisja Millera jest w stanie dokończyć prace na podstawie posiadanych obecnie dowodów. Bez dostępu do oryginałów i wobec poważnych wątpliwości co do wielu dowodów nie sposób wydać rzetelnego orzeczenia w tej sprawie. Najwidoczniej ci, którzy twierdzą, że badanie powinno być już zakończone, nie znają materiału dowodowego, nie wiedzą, co w nim jest, a czego wciąż brakuje.

Kto jest odpowiedzialny za nieprawidłowości, które pojawiały się w procesie badania katastrofy? 
Uważam, że nieprawidłowości w procesie badania katastrofy stanowią pokłosie krótkowzroczności i zaniechań polskiego rządu, który nie doprowadził do zagwarantowania stronie polskiej równoprawnego udziału w badaniach i wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. Nie uzgodnił a priori z Rosją zasad rozstrzygania kwestii spornych oraz związanych z brakiem realizacji zobowiązań drugiej strony. Był na to czas i warunki w pierwszych tygodniach następujących po katastrofie. Obecnie stoimy już na straconej pozycji.

Całość wywiadu z mec. Rafałem Rogalskim w środowym wydaniu tygodnika “Gazeta Polska”

A już wkrótce z "GP" nagrodzony film Anny Ferens - "Co mogą martwi jeńcy"

 

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane