Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Co z tą lokomotywą?

Joanna Kluzik-Rostkowska miała być spektakularnym politycznym transferem i lokomotywą wyborczą PO, a wywołała awanturę.

Autor:

Joanna Kluzik-Rostkowska miała być spektakularnym politycznym transferem i lokomotywą wyborczą PO, a wywołała awanturę. Bo działacze z Rybnika, gdzie była liderka  PJN ma dostać pierwsze miejsce na liście, buntują się przeciw przywiezionej im „w teczce” uciekinierce z PJN – pisze portal se.pl

- Jestem do tego pomysłu nastawiony zdecydowanie negatywnie i mam nadzieję, że do tego nie dojdzie - mówi w rozmowie z se.pl Damian Mrowiec, starosta rybnicki i wiceszef lokalnej Platformy.

Lokalny działacz otwarcie krytykuje Kluzik-Rostkowską.

- Ona zmienia się jak kameleon. Ledwo co opowiadała - powołując się na własny honor - że nie opuści PJN. A już po niedługim czasie dokonała ruchu, który trudno zrozumieć. Zapewniam, że i wielu moich kolegów, ale co gorsza wielu dotychczasowych zwolenników nie jest z tego pomysłu zadowolonych - mówi starosta.

Jak zauważa se.pl, lokalna PO miała już przygotowane listy wyborcze, mieli je otwierać dotychczasowi posłowie Marek Krząkała i Krzysztof Gadowski. Teraz będą musieli zrobić miejsce dla nowej gwiazdy. A wiadomo, że znana Kluzik-Rostkowska może utrudnić któremuś z nich załapanie się na kolejną kadencję.

- Mamy tutaj wielu fachowców znanych ze swej codziennej pracy na rzecz miasta i ziemi rybnickiej. Tymczasem nawet nie wiem, czy pani poseł w ogóle była w Rybniku. Przynajmniej ja o tym nie słyszałem. Poza tym dobry obyczaj nakazywałby, żeby pani Kluzik-Rostkowska się z nami spotkała, przedstawiła się, poprosiła o możliwość startowania z tego okręgu – cytuje Mrowca portal se.pl.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane