Rosjanin płk Piotr Kretynin był szefem kadr wojskówki PRL-u w latach 50. – czytam w książce Sławomira Cenckiewicza „Długie ramię Moskwy” (dostałem pod choinkę). Kadry te pokazuje przykład płk. Czesława Dęgi, attaché w Londynie. Dostał on rozkaz: kupić modele brytyjskich czołgów. Zamiast do sklepu modelarskiego udał się do... brytyjskiego ministerstwa, myśląc, że chodzi o prawdziwe czołgi. Brytyjczycy zdębieli. W NATO było embargo na sprzedaż broni do PRL-u.
Piszemy o tym, jak ludzie WSI niszczą Antoniego Macierewicza. Oraz o stanie SKW, odpowiedzialnej za naszych żołnierzy w Afganistanie. Po staremu: moskalofilia i groteskowa niekompetencja. Nie tylko w służbach rodem z WSI.
Ludzi WSI kreowano na profesjonalistów. Tymczasem przez ich wszechwładzę poborowi III RP wynosili z armii stereotyp trepa-debila. Likwidacja WSI była próbą budowy nowego. Za PO wraca tradycja płk. Kretynina.
