W polityce międzynarodowej był to rok wzrastającej roli Niemiec oraz wielkiego kryzysu strefy euro, do której na szczęście Tusk nie zdążył nas wepchnąć. Mimo polskiej prezydencji w Unii realne wpływy naszego kraju spadły. To, że jesteśmy kwiatkiem do kożucha Angeli Merkel, stało się w 2011 r. jasne już dla wszystkich.
A jednak na progu roku 2012 warto mieć chrześcijańską nadzieję. Nadzieję na siłę naszego narodu, który wychodził już z gorszych sytuacji. Tylko Polacy muszą w końcu uwierzyć, że zasługują na więcej. Bo zasługujemy…
