GRONA NIEZALEŻNYCHWstąp do

piątek, 12 marca 2010
Srebrna3aa
Chcesz wspierać portal kupuj miesięcznik "Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo"

SONDA

Czy Lech Kaczyński to najlepszy kandydat PiS w wyborach prezydenckich?

Zobacz wyniki

WARTO ODWIEDZIĆ

Gazeta Polska
Niezależna Gazeta Polska

NowePaństwo

TRZECH PREZYDENTÓW I JEDNA BARONESSA

Krystyna Grzybowska "Gazeta Polska", 25-11-2009 15:35

POWRÓT
Effbb98105a58083c83b95d8b525b9b1
Mariusz Troliński

Wybierali, kogo chcieli, wybrali, kogo trzeba - to słynne porzekadło z czasów PRL pasuje jak ulał do sposobu, w jaki wybrani zostali prezydent Unii Europejskiej i szefowa unijnej dyplomacji.

Jeszcze dzień przed tymi "wyborami" gazety zachodnie, a i nasze, pisały o zapowiadającej się ciężkiej walce o czołowe unijne stołki. Mówiły o co najmniej kilku kandydatach na każde z tych stanowisk, a strona polska domagała się nawet przeprowadzenia swoistego rodzaju castingu. Co zresztą nie było pozbawione logiki, wszak ludzie w Europie, a liderzy państw przede wszystkim, mieli prawo poznać zalety i wady kandydatów. Jak to w demokracji bywa. Wyłonienie byłego premiera Belgii Hermana Van Rompuya i baronessy Catherine Ashton z brytyjskiej Izby Lordów zaskoczyło wszystkich i wielce rozczarowało. Choć nie brakowało nutki optymizmu - jeśli rządzić Unią Europejską, a ściśle mówiąc Radą Europejską będzie nikt, to nic się nie zmieni. Dla niektórych państw to bardzo dobra wiadomość, np. dla Niemiec i Francji. Pozycja kanclerz Merkel i prezydenta Sarkozy'ego jako liderów UE nie tylko nie została zagrożona, ale wręcz wzmocniona. I o to chodziło.

Za co unijni przywódcy tak wysoko ocenili premiera Belgii? Ano za to, że jest niekonfliktowy i udało mu się utrzymać w całości jego ojczyznę, która była bliska rozpadnięcia się na dwa kawałki, a raczej kawałeczki, bo choć to kraj malutki, to wielce skłócony. Ratowanie Belgii zajęło Van Rompuyowi bardzo dużo czasu, do wyłonienia rządu doszło po ośmiu miesiącach awantur między Wallonami i Flamandami. Trochę długo jak na kraj, w którym mają swoje siedziby Unia Europejska i NATO. Sam Rompuy sprawia wrażenie, jakby miał się za chwilę rozsypać. Człowieczek wątły i niepozorny. 

Co innego baronessa Upholland. Ten szlachecki tytuł uzyskała niedawno, w 1999 r. Jest labourzystką, co nie przeszkadza jej w zasiadaniu w Tajnej Radzie Królewskiej. Zna się na handlu, a jej główną zasługą było przeforsowanie traktatu lizbońskiego. Pani, a może lepiej Lady Ashton wyróżnia się wybitną urodą. Chętnie się uśmiecha, pokazując bardzo brytyjskie końskie zęby. Ale w polityce uroda nie ma znaczenia, jeśli zadba się o swój wizerunek. A wizerunek baronessy poznamy w trakcie jej działalności na polu dyplomatycznym. Sam fakt, że jest baronessą, co w skali tytułów szlacheckich plasuje ją na jednym z najniższych miejsc, może na niektórych politykach robić wrażenie. Bez tego tytułu pani Ashton ubyłoby 90 proc. jej wizerunku. 

Pamiętajmy, że teraz po wejściu w życie traktatu lizbońskiego będziemy mieli do czynienia z trzema prezydentami i jedną szefową dyplomacji. Wszak obok tzw. prezydenta UE, Rompuya, mamy jeszcze prezydenta Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso i szefa prezydencji kraju, który aktualnie ją sprawuje. Co pół roku inny.

 

Można sobie wyobrazić, a właściwie nie można sobie wyobrazić, jak ludzie sprawujący te funkcje będą ze sobą współpracować. I co będzie miał do powiedzenia szef prezydencji np. polskiej w 2011 r., a co prezydent Komisji Europejskiej i ten trzeci, Barroso. A Lady Ashton? Jaki będziemy mieli wpływ na politykę zagraniczną i czy w ogóle będziemy w stanie wystąpić ze zgodnymi z naszym narodowym interesem inicjatywami. Trzeba będzie je wpierw uzgodnić z brukselską trojką i baronessą. Inaczej się nie da. Można oczywiście całkowicie zrezygnować z jakichkolwiek inicjatyw i postulatów i poddać się dyktatowi brukselskiej biurokracji.

 

A propos biurokracji. Wraz z utworzeniem nowych stanowisk w UE zwiększy się liczba urzędników żyjących z podatków obywateli wspólnoty. Samo zorganizowanie i obsadzenie unijnych (obok już istniejących krajowych) placówek dyplomatycznych trzeba wymaga zatrudnienia 7000 pracowników ambasad. Ilu ludzi potrzebuje do obsługi swojej reprezentacyjnej funkcji prezydent Rompuy, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że w Brukseli buduje się kolejną siedzibę UE, bo te istniejące są za małe. 

Jak tak dalej pójdzie, Bruksela zamieni się w jedno wielkie biuro i wkrótce wszyscy zapomnimy, że to miasto jest stolicą państwa, które nazywa się Belgia.

Te wybory, te osobowości pozbawione charyzmy i nikomu nieznane dowodzą, że Unia Europejska utraciła poczucie rzeczywistości, a właściwie swoją wspólnotową tożsamość. Jest jak przestarzały model statku pasażerskiego dryfujący po wzburzonych falach globalnego świata. Wszyscy się bawią, orkiestra gra. tylko nikt nie wie, dokąd płyniemy. Jeżeli przywódcom państw członkowskich Unii wydaje się, że nasza europejska wioska pozostanie enklawą wszystkiego najlepszego, bardzo się mylą. Nawet Niemcy i Francja, współpracując ramię w ramię, co zresztą nie jest możliwe, nie będą w stanie zrealizować pogłębionej integracji Unii Europejskiej, przeciwnie, działając we własnym narodowym interesie, doprowadzą do dalszej dezintegracji i osłabienia roli wspólnoty na arenie międzynarodowej. Przeczytałam ostatnio komentarz gazety niemieckiej "Die Welt", którego autor skarży się na zlekceważenie Europy przez administrację waszyngtońską i przerzucenie zainteresowania USA na Chiny, Japonię i inne bogate kraje Azji.

Faktycznie, prezydent Barack Obama nie przybył do Berlina na obchody 20. rocznicy obalenia muru, choć to było największą zasługą Stanów Zjednoczonych i ich prezydenta Ronalda Raegana. 

Dla Ameryki liczy się teraz Azja i Bliski Wschód. Aby wzmocnić niezwykle dziś słabą pozycję UE na arenie międzynarodowej, należało na funkcję ministra spraw zagranicznych wybrać osobę z charyzmą, znaną na świecie i szanowaną. Europa stchórzyła, twórcy traktatu lizbońskiego przestraszyli się swego dzieła. Czy to dobrze czy źle dla Polski? Czy istotnie mamy tak silną pozycję w Brukseli, że nie musimy obawiać się dominacji Berlina i Paryża, jak twierdzą politycy Platformy, czy też wręcz przeciwnie, co jest najbliższe prawdy, nie mamy żadnych innych możliwości, jak tylko im kibicować. A co z naszą polityką wschodnią? Co sądzi o niej baronessa? Jak zamierza ułożyć stosunki z Moskwą i czy potrafi przeciwstawić się rosnącym wpływom Rosji na naszym kontynencie?

Są same pytania i żadnej odpowiedzi. A pointą powinno być stwierdzenie, że sposób, w jaki wyłoniono unijnych przywódców, jest nie tylko oznaką niedoboru demokracji w Unii, ale wręcz jej zaprzeczeniem. I zachodzi obawa, że wspólnota runie pod ciężarem biurokracji i rozmieniania się na drobne coraz to liczniejszych instytucji. Ale to może i dobrze, łatwiej jest budować nowy dom na gruzach starego niż dokonywać kosztownych i żmudnych remontów. Zaprzątnięci tymi remontami możemy nie zauważyć, jak nadejdą Chińczycy i nakryją nas swoimi produktami, pod którymi się udusimy. I wtedy orkiestra przestanie grać.

Krystyna Grzybowska



POWRÓT
Portal Niezależna.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra zgłoś nadużycie, wyślij e-mail na adres: moderator.niezalezna@gmail.com

KOMENTARZE (28)

25-11-2009 19:03 korn: CIVITATE DIABOLI.

I MAMY KOLEJNY - ZWIĄZEK SOCJALISTYCZNYCH REPUBLIK BEZBOŻNYCH

#

25-11-2009 19:09 Mycha:: Oby Pani słowa

o rozwaleniu się tego euroliberlewackiego
molocha stały się ciałem.

#

25-11-2009 19:16 MERKURY: LIZBONA = TARGOWICA!!!

28 lutego 2008 roku Sejm RP pozbawił Polaków swoją uchwałą możliwości wypowiedzenia się w referendum na temat zgody na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego. Politycy po raz kolejny zdecydowali za Polaków, bez pytania ich o zgodę.
Traktat Lizboński, będący w swojej istocie jedynie zmodyfikowaną Konstytucją dla Europy, na wiele lat określi los Polski w Unii Europejskiej. Chcę zaznaczyć, że nowy system głosowania w Radzie Unii Europejskiej spowoduje znaczące osłabienie roli Rzeczpospolitej Polskiej w Unii Europejskiej.
W świetle powyższych faktów, apeluję do Pana Prezydenta o odrzucenie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
Przytoczę teraz krótkie wyjaśnienie Traktatu Lizbońskiego wraz z instrukcją opublikowane przez Prezydenta Czech Vaclava Klausa:
Traktat Lizboński: instrukcja dla początkujących.
O co chodzi w politycznej wojnie o Traktat Lizboński? Prezydent Czech Vaclav Klaus napisał tekst, z którego możesz się tego dowiedzieć. Polskie tłumaczenie tylko na Fronda.pl.
Zadziwia mnie, ile osób pyta mnie dzisiaj, co to właściwie jest Traktat Lizboński. Ileż z tych osób przyznaje, że nie potrafią powiedzieć o nim nawet kilku prostych słów swoim dzieciom, czy dziadkom. I wszyscy dodają: gdyby mógł Pan nam to w prosty sposób objaśnić. To nie takie łatwe, ale spróbuję to wyjaśnić.

1. Unia Europejska (teraz UE, wcześniej Wspólnota Europejska WE, dawniej Europejska Wspólnota Gospodarcza, EWG) definiowana jest na podstawie traktatów [umów] zawartych między państwami członkowskimi. Nazywane są one zazwyczaj od miejsc, gdzie zostały przyjęte. Pierwszym był Traktat Rzymski w 1957 roku. Ostatnim był Traktat z Nicei z 2001 roku.

2. Wszystkie traktaty - z wyjątkiem pierwszego - są rozwinięciem i zmianą traktatów wcześniejszych, jako osobne dokumenty nie mają sensu. Nie można ich właściwie zrozumieć, jeśli nie mamy obok traktatu je poprzedzającego.
Każdy traktat oznacza tu drobne, w tym wypadku zasadnicze, posunięcie procesu integracji europejskiej w kierunku większej unifikacji i centralizacji, a co za tym idzie, osłabienia pozycji i kompetencji państw członkowskich*.
3. Radykalną innowacją miał być traktat, który był też nazwany Traktatem Konstytucyjnym (lub Konstytucją Europejską) z 2004 roku. W naszym [tj. Czechów - przyp. KG] imieniu podpisał go premier Gross. Traktat ten był dokumentem odmiennym, zarówno pod względem treści (ogromna liczba zmian), jak i formy (był tekstem całkowitym, który zastępował wszystkie wcześniejsze umowy). Doprowadziło to - wraz z użyciem słowa Konstytucja w jego tekście i nazwie - do tego, że do jego zatwierdzenia wymagane było w wielu krajach powszechne referendum. Wyniki znamy: traktat został w 2005 roku odrzucony przez obywateli Francji i Holandii.

4. W ramach niemieckiej prezydencji UE w pierwszej połowie 2007 roku, kanclerz Angeli Merkel udało się przekonać państwa członkowskie (w tym Republikę Czeską, reprezentowaną przez premiera Topolánka), że "wadami" Traktatu Konstytucyjnego były jedynie:

- jego forma, ponieważ Konstytucja została napisana jako tekst całościowy. Dzięki temu można było ją przeczytać i zrozumieć;

- kilka zanadto „kłujących w oczy" kwestii, które przypominały, że Unia Europejska staje się państwem (flaga, hymn, prezydent, święto narodowe, itd.) i przestaje być organizacją międzynarodową.

Dlatego zaproponowała [Angela Merkel] przepisać Traktat Konstytucyjny jako zupełnie inny tekst, w formie poprawek do istniejących traktatów. Ta metoda została przyjęta w czerwcu 2007 roku a ponieważ tekst był dopracowywany jeszcze w drugiej połowie tegoż roku w ramach prezydencji portugalskiej, otrzymał nazwę Traktat Lizboński.

5. Ten "nowy" traktat nie jest jedynie częściowym, a już z pewnością nie małym, dodatkiem (nowelizacją) do istniejących umów. Powstały traktat różni się w sposób fundamentalny. Mimo to, na poziomie elit politycznych uzgodniono, że wszystkie kraje będą starały się zatwierdzić ten traktat w parlamentach (aby przypadkiem obywatele ponownie nie odrzucili traktatu w referendach). Co więcej, traktat był zatwierdzany w większości krajów niezwykle szybko i jest potwierdzone, że w niektórych krajach parlament przyjął go wcześniej, aniżeli jego tekst zaistniał w rodzimym języku. Wyjątkiem jest Republika Czeska, gdzie wobec tego traktatu istnieją silne polityczne obiekcje. Doprowadziło to do tego, że u nas [w Czechach - przyp. KG] - jako jedynym kraju UE - traktat ten nie został w parlamencie nie tylko uchwalony, ale do tej pory nawet poważnie go nie rozpatrywano. Traktat został przyjęty przez parlamenty w Niemczech i Polsce, ale do tej pory nie podpisali go tamtejsi prezydenci.

6. Specyficzna jest sytuacja w Irlandii, gdzie zgodnie z konstytucją w sprawie takiego dokumentu powinno się odbyć referendum. Miało ono miejsce w czerwcu 2008 roku, a jego wynikiem było „nie" dla traktatu. Zgodnie z dotychczasowymi traktatami o UE taki dokument musi być uchwalony jednomyślne. Odrzucenie go w jednym kraju oznacza całkowity brak ratyfikacji.
Unia Europejska czeka teraz na:

- ewentualne nowe referendum w Irlandii,
- rezultat dyskusji w Republice Czeskiej,
- podpisy prezydentów Niemiec i Polski.

Niemiecki prezydent czeka na stanowisko niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, polski prezydent ma swoje zastrzeżenia, ale przede wszystkim nie chce być tym, kto naciska na Irlandczyków ku nowemu głosowaniu.

7. Traktat Lizboński jest w swej istocie odrzuconym traktatem konstytucyjnym. Wszystko, co najważniejsze, w nim pozostało. Wyraźnie potwierdził to główny negocjator Traktatu Konstytucyjnego, były prezydent Francji Giscard d'Estaing: - Różnica między pierwotną Konstytucją a niniejszym Traktatem Lizbońskim dotyczy raczej w podejścia, niż treści" („The Independent" z 30 października 2007 roku).

8. Jakie są główne zmiany, które ten traktat przynosi w porównaniu z dotychczasowym stanem?

a). Traktat Lizboński na szeroką skalę przenosi kompetencje z poszczególnych krajów członkowskich do "Brukseli", czyli na organy UE. Chodzi też o bardzo wrażliwe obszary polityki społecznej, energetyki, podatków pośrednich, sprawiedliwości, bezpieczeństwa, spraw wojskowych, polityki zagranicznej itd. (Powstanie np. europejska policja, która będzie mogła interweniować na terytorium wszystkich państw członkowskich).

b). Traktat ustanawia prawo jak gdyby chodziło o państwo typu federalnego (jednakże nie obejmujące gwarancji typowych dla konstytucji państw federalnych - nie ma tam nawet tego, co było w Konstytucji federalnej Czechosłowacji do 31 grudnia 1992). Wprowadza kategorię wyłącznych kompetencji Unii, które są nadrzędne względem kompetencji państw członkowskich. Jeśli dotychczas zasadniczą cechą był "podział kompetencji" lub podział suwerenności, to zamiast niego powstaje suwerenność "europejska". Ponadto, wprowadza się tzw. uprawnienie Unii do wsparcia, które pozwala UE na interwencję w takich dziedzinach, jak „ochrona i poprawa zdrowia ludzkiego, przemysł, kultura, turystyka, edukacja, szkolnictwo wyższe, młodzież, sport, obrona cywilna ... ". UE będzie posiadała moc interweniowania w państwach członkowskich w zasadzie we wszystkich sprawach. Jest to wzmocnione także z tego powodu, że Traktat Lizboński bynajmniej nie wspomina o jakichkolwiek "wyłącznych kompetencjach" państw członkowskich, a zatem o wykazie obszarów, w których UE w żadnym wypadku nie śmiałaby interweniować.

c). Traktat w ponad pięćdziesięciu obszarach wprowadza głosowanie większościowe, choć dotychczas konieczne było w tych kwestiach podjęcie decyzji w sposób jednomyślny. Państwa członkowskie w taki sposób utracą jeden z atrybutów swej suwerenności (możliwość zablokowania inicjatywy, której nie popierają).

d). Jest przewidziana osobowość prawna Unii Europejskiej, co jest bliskie powstaniu nowego państwa.

e). Zmniejsza się waga głosu mniejszych krajów, w tym Republiki Czeskiej, a wzmacnia się waga głosu większych krajów. Pomija się zasadę równości państw, większego znaczenia nabiera liczba obywateli. Waga głosu niemieckiego zwiększy się prawie dwukrotnie, natomiast waga naszego głosu [czeskiego - przyp. KG] głosu przeciwnie, dwukrotnie się zmniejszy.

f). Tzw. klauzula przejściowa pozwala, aby sama Rada Europejska (27 szefów państw lub rządów) podjęła decyzję o możliwości decydowania większością głosów, chociaż chodzi o obszary, w których powinno się podejmować decyzję jednomyślnie.
g). Traktat obejmuje bardzo szeroko pojętą Kartę Praw Podstawowych UE. Będzie ona miała podobną moc, jak sam Traktat Lizboński, a zatem jej roszczenia i pierwszeństwo będą stawiane przed konstytucjami poszczególnych krajów członkowskich, w tym naszego [Czech - przyp. KG].

9. Traktat Lizboński jest krokiem wstecz względem odrzuconej Konstytucji Europejskiej. Jest dokumentem, który oznacza wyraźne przesunięcie od Europy państw do Europy jednego europejskiego państwa. Oznacza przejście od dobrowolnej, stale uzgadnianej i potwierdzanej współpracy państw europejskich w tysiącu konkretnych kwestii do jednej raz na zawsze obowiązującej dominacji organów i instytucji unijnych nad organami i instytucjami poszczególnych państw członkowskich. Traktat prowadzi do pogłębienia deficytu demokracji.

10. Parlament Republiki Czeskiej o wszystkich tych sprawach ma obecnie prawo zadecydować. Od momentu obowiązywania Traktatu Lizbońskiego, ta możliwość przestanie istnieć.
Szanowny Panie Prezydencie – przed Panem stoi wielka szansa na uratowanie Polski od kolejnego już w historii rozbioru. Nasi przodkowie od ponad 200 lat walczyli o niepodległą i suwerenną Ojczyznę. Nie możemy w tej chwili stracić tej suwerenności.
Panie Prezydencie
W 1939 r. ówczesny Minister Spraw Zagranicznych Józef Beck powiedział „NIE” żądaniom Niemiec m.in. w sprawie Wolnego Miasta Gdańska i eksterytorialnego korytarza łączącego II Rzeszę z Prusami Wschodnimi, bo wiedział, że Hitler i tak będzie posuwał się naprzód.
Teraz trzeba powiedzieć „NIE” żądaniom Brukseli, a więc i Niemiec, bo wiadomo, kto będzie odgrywał wiodącą rolę w „zjednoczonej” Europie. Unia Europejska, podobnie jak Hitler – nie odpuści. Przykładem może być powtarzanie referendów aż do skutku, jak ostatnio w Irlandii.
Panie Prezydencie – powiedział Pan, że w razie pozytywnego wyniku referendum w Irlandii ratyfikuje Pan Traktat Lizboński. Jeżeli Pan nie ratyfikuje tego Traktatu – nie będzie żadnego wstydu, zyska Pan w oczach wszystkich patriotów, a opinią eurobolszewików proszę się nie przyjmować. Ważniejsza od tej opinii jest POLSKA RACJA STANU!!!
LIZBONA TO ZGUBA DLA POLSKI!!!

#

25-11-2009 19:16 A: i tak

sprawę kontroluje Klub Bilderbergu.

#

25-11-2009 19:19 chrzescianin: kto choc troche umie poruszac sie w

sieci,doskonale wie,ze kilku naprawde bogatych (nie mylc z lista forbes),trzesie calym swiatem.A jakby naprawde te miliardy przejrzaly,co te pare bogatych ludkow,chca z Nimi zrobic,np:juz o zadnym ociepleniu klimatu nikt,by nie sluszal.
Ale coz,zeby uwierzyc trzeba byc w dupe kopnietym.

#

25-11-2009 19:29 poganiacz: rada

Zmień nick-bracie

#

25-11-2009 19:54 Krecia: Mycha

Przyłączam się do życzeń. Pozdrawiam

Czym więcej w UE prezydentów, tym większy bałagan będzie panował i o to chodzi. Demokracji w wyborach prezydentów tam nie będzie. Unia jest bowiem oparta o socjalistyczny porządek świata i żaden wyborca nic nie będzie tam miał do powiedzenia, jak i sam mianowany prezydent. Decyzje zapadały i zapadać będą zupełnie gdzieś indziej, gdyż jak uważa prof. Horodecki, światem rządzą Centralne Siły Polityczne. Stanowiska prezydenckie UE mają charakter jedynie figurancki aby zamydlić oczy tubylcom, że coś się robi. A robi się wyłącznie dla biurokracji. Nie sądzę też aby baronessa miała jakieś większe pojęcie o sprawach Europy Środkowowschodniej i przejmowała się nimi.

#

25-11-2009 19:56 dobry zyd,to martwy zyd: kto chcialby poznac prawde o

klubie,czy grupie Billderberga,czemu te marionetki od braci w wierze,a ci naprawde rzadzacy,znow jak piekny Maryan ,ten od tylniego fotela ,kukly loBuzka,co za tyle reform,wreszcie od tych wlasciwych Zydow,dostal stanowisko.
Biedny ten nasz kraj,co te zydowskie ukryte grupy,tych lemingow oszukuja,a prawdziwi Polacy ,wiedzac co sie dzieje,w milczeniu to przechodza.

#

25-11-2009 20:08 Oko: Dlaczego Obama nie przyjechal do Berlina?...

Dlaczego Obama nie przyjechal do Berlina?... Moze dlatego ze wie, ze Europa dostala sie w szpony Niemcow i Rosji i nie chce sobie narazie tym zawracac glowy.

Sr... na unie i trzymam kciuki za to,zeby sie rozwalila.

#

25-11-2009 20:38 wiadomosc wiarygodna z sieci: Dla wiekszosci ludzi plany

wszczepienia inplantow z chipami na masowa skale sa tylko przedmiotem dyskusji w kregach tzw."teoretykow spiskowych"Normalni ludzie nie wierza w takie "bzdury",a nienormalni ,co w to wierza,sa nagminnie uciszani,wrecz posadzani o chorobe psychiczna.

#

25-11-2009 21:30 wawa: pani Krystyno

w sumie to my sie powinnismy cieszyc, ale z cala ten brukselski bajzel sie rozpadnie

#

25-11-2009 21:49 pobudka: oko

chlopie a Ty myslisz,ze Obama to prezydent samodzielny,bez zydowskich naciagaczy,to tylko wspolczuc twojej wiedzy .Obama to marionetka,zydowskich bankierow co nigdy ,nie chcieli dopuscic do niezaleznosci ,finansow panstwa,jak jawnie chcial prezydent Kennedy,za co niestety musial zginac.

#

25-11-2009 22:17 IVO: Pani Krystyno!

To trochę nie tak!
Głosowali jak chcieli a wybrali kogo trzeba!

#

25-11-2009 22:46 Mycha:: Krecia

I ja Cię pozdrawiam.

#

25-11-2009 22:47 baba: Uklady sil w Europie

Trzeba niestety, aby Polacy pogodzili sie z faktem, ze Polska ma mniej niz mala sile przebicia w UE. Wiadomo, ze rzadza zawsze silniejsi ekonomicznie, a obecnie w UE to Niemcy i Francja. Niemcy z racji swojej solidnosci ekonomicznej ( eksport, mocny przemysl i handel, solidne banki) oraz Francja, ktora pomimo oslabienia, sni sny o potedze bardzo slodkie i bliskie sercu malemu Napoleonowi, czyli N.Sarkozemu. Podobno oba panstwa planuja utworzyc wsoplne ministerstwa, a co najmniej wyslac po jednym ministrze delegacie do sasiada. Zdaje sie , ze to nowe malzenstwo z rosadku, w wydaniu naturalno-grubokoscistej i uczciwej Anieli i fircykowato chytrego Nicolasa, ktoremu imponuja raczej forsiasci lub utytulowani ( arystokracja) ale zdecydowal sie na zwiazek z popularna i przaca do przodu Niemka, nie ma racji na dluzszy byt . Powtorze po raz ktorys z kolei ( i bede to glosila z przekonaniem), ze ci wladcy UE ( Niemcy i Francja) siedza na samozaplonowej bombie, ktora zwie sie emiracja muzulmanska z Afryki ( Francja) i Azji ( Niemcy) , ktora rozsadzi te kraje od wewnatrz. Juz obecnie "kolorowi " ( Arabowie i Murzyni) domagaja sie we Francji swoich delegatow w przyszlych wyborach regionalnych. Szefowa PS Martine Aubré ( corka bylego europrzewodniczacego Delaur'a) domaga sie i obiecuje zgode na pobyt wszystkim nielegalnym emigrantom ( sa to glownie czarni i brazowi z Afryki) . Poniewaz przyrost naturalny zarowno Francji ( najwyzszy w UE) jak i Niemiec , wiaze sie z rozmnazaniem pokolenia emigranckiego, mamy szanse, ze niedlugo dawni mieszkancy stana sie mniejszoscia, a wiec .....Podobno N.Sarkozy stara sie cos tam robic, zeby przeciwdzialac tej pladze ( jako Zyd powiniem si obawiac Muzulmanow) ,ale petrodolary plyna do meczetow i innych instytucji religijnych a nawet cywilnych i pomalu pomagaja islamizowac Francje. Obecnie trudno bedzie zatrzymac ten proces, bo oficjalnie nie mozna a nieoficjalnie tez nie mozna ( bo rozne organizacje i asocjajne alarmuja i okrzykuja rasista) ,a wiec niech Starko i Aniela wspolnie pomysla o tym jak bronic wlasnych obywateli, bo jest przed czym . Biedna zas Polska jest jednolita religijnie i narodowosciowo i nie groza nam wojny domowe, najstraszniejsze ze strasznych bo krwawe i dlugie .......

#

25-11-2009 23:07 Mycha:: pobudka 21:49

Trudno się opierać na relacji jednego tylko człowieka,
ale cały czas ten wywiad z Panem Richardem Pipes'em
dobrze pamiętam. Jest synem polskiego Żyda, którego
Pan Generał Bolesław Wieniawa Długoszowski - dobry
przyjaciel Marszałka, przed holocaustem uratował,gdy
"w ambasadory" jechał. Pan Pipes mówił, nie wiem w
czyim jeszcze imieniu, że w Stanach oni obawiają się
bardzo wyboru Obamy. To tylko dodatkowy głos w tej
sprawie, o której piszesz.

#

25-11-2009 23:07 kombajn bizon: wyatkowo durny stary babiszon a do tego, wszystko wskazuje, pod wpływem ruskich służb specjalnych

czy na starość wszyscy dostają zajoba

#

25-11-2009 23:24 Mycha:: baba 22:47

Masz rację. Pozwól, że ja też będę powtarzać z uporem
maniaka,że po tym podpisaniu TL jesteśmy już Polnische
region w Grossdeutchland z rządami Frankenreichu. I to
prawda, że polityka multi-kulti, laickość Francji i lewacka
walka z chrześcijaństwem, posunięta aż do tego, że na
własne życzenie,w imię otwartości(?) UE, muzułmanów
sobie sprowadzili. Dotyczy to zresztą całej tej zachodniej
Europy.I mają kłopot coraz większy.Jak chcieli, tak mają.
"Zbierasz to, co zasiałeś".

#

25-11-2009 23:40 I.: Ta Unia przypomina mi wymyślony przez szaleńca mechanizm.

Teoretycznie doskonały, lecz składający się z tak wielkiej ilości współpracujących elementów, że sprawność całości zbliża się do zera.
Szaleniec zapomniał o oporach tarcia.

#

25-11-2009 23:49 baba: do " Mycha"

Tak sie stalo, ze mieszkam od dosyc dawna we Francji, wiec moge z bliska obserwowac zmiany, ktore tu zachodza. Powiem szczerze, ze jestem przerazona i obawiam sie przyszlosci ( glownie dla mojego dziecka, ktore niestety bardziej utozsamia sie z Francja niz z daleka Polska). Moje dyskretne uwagi wypowiadane znajomym Francuzom nie wywoluja nalezytych refleksji i obawiam sie, ze po cichu uwaza sie mnie za rasistke, a ja osobisci naprawde chialabym dobra mojej przybranej ojczyzny, ale nie widze go we wspolistnieniu z walczacym islamem. Jest dobrze, ale nie beznadziejnie - co mozna stwierdzic na dzisiaj, ale ludzie u steru ( politycy) nic nie robia, zeby wyhamowac ten proces. Widze na codzien agresywnosc i ekspansywnosc Arabek i Arabow i ich bezczelnosc oraz bezwzglednosc. Nie mozna nic zrobic, bo umieja sie bronic i sa solidarni, w odroznieniu od Polakow za granica, zazdrosnych i niesolidarnych wobec wspolziomkow. Zas rodowici Francuzi sa tak przekonani o swojej wyzszosci ( szczegolnie ci z elity intelektualno-socjalnej) , ze nie chca po prostu widziec faktow oczywistych, jak na przyklad liczby nadawanych imion o brzmieniu arabskim - ktora znacznie przekracza liczbe imion "francuskich" noworodkow. Zauwazylam ostatnio ( wsrod znajomych) duza liczbe nowonarodzonych dzieci plci meskiej, a to podobno dzieje sie przed wojna .....

#

25-11-2009 23:53 sieczkarnia -ormo: Romhyj

Pani Krystyno -cieszy mnie to,że Pani napisała ten komentarz .Wątła ,jak postac przywodcy targowicy" king euro"-będzie i jego polityka.Skorzysta na tym dama niemiec(chyba pierwsza - bo jest jeszcze Erica) .Nie lubi szybkich decyzji.Może i korzysci z tego będą ( bez przszkód ) dla "rury" po dnie Bałtyku, a za tym i dla naszej krainy prus i kaszub (oddzielonych pomysłem tuska od macierzy).vIVAT KANCLERZ ?(SIC)

#

26-11-2009 00:27 poganiacz: duma

To nie dzieje się tylko we Francji,Polsce,Niemczech, USA,.....we wszystkich państwach.Tak jest tam, gdzie NARÓD zapomniał o kulturze, zdrowych obyczajach,religii-gdzie nie ma szacunku dla matki i ojca, dla człowieka.Byc "trendy" ,to zgadzac się na: leasbijstwo,pedalizm(homosxualizm)-wybierac na "pierwszego",każdeo innego ,żeby nie byc posądzonym o rasizm-antysemityzm.Tylko ciekawe,że Arabowie to też Semici ,ale- nie krzyczą przeciwko kulturom ŚWIATA , tak jak żydzi.Palestyna dzisiaj tonie we krwi.Czy to kogoś obchodzi ?

#

26-11-2009 06:31 Iks: szukam kandydatki na żonę...

Kim jestem ? O tym, poinformuję ją, dopiero, po ślubie !

#

26-11-2009 07:23 Narodowiec: OJ TAK?!

Pozdrawiam panią red,Krystyne i dzięki za rzeczowy Komentarz.**

#

26-11-2009 13:01 Mycha:: poganiacz 00:27

Z tą diagnozą masz rację. Można jeszcze kilka rzeczy dodać do
tego, co napisałeś, ale wiadomo, o co chodzi. Mam nadzieję,że
nie przejmujesz się oskarżeniami o jakiś antysemityzm, rasizm,
ksenofobię, homofobię, szowinizm itp.brednie wymyślone przez
międzynarodówkę wojującego lewactwa celem walki polityczno-
-ideologicznej przeciw np.polskiemu patriotycznemu,religijnemu,
staroświeckiemu,zacofanemu zaściankowi w imię tych ich haseł
o postępie, nowoczesności i wydumanych "prawach człowieka",
które kiedyś eksterminacji całych narodów służyły.A im więcej o
tym gadają i swój sposób myślenia narzucają,to ja tym bardziej
jestem przeciw. Chromolę te ich "trendy". Mało tego,szczycę się
swoim "wstecznictwem". Przestrzeganych zasad i wyznawanych
wartości - przez całe życie - nie zmienię. Jestem w tym i tak już
pozostanie radykalnym "betonem".
Kto się przejmuje Palestyną? Np. ja. Zwłaszcza, że Rzeczpospolita
do tego wszystkiego, co dziś się tam dzieje, trochę się przyczyniła.
Największą winę ponoszą Niemcy i Sowieci-to przyczyna, skutkiem
było powstanie Izraela.Mam nadzieję,że ten mój tok rozumowania
jest zrozumiały: Marszałek Piłsudski - II wojna - Palestyna [Izrael].
A co może być skutkiem mojego wpisu, który jest przyczyną? Atak.
Portalowych nienawistników. Mam to gdzieś. Atakują nie mnie,lecz
PRAWDĘ.

#

26-11-2009 13:25 gizmo: Najlepiej wystąpmy z Unii Europejskiej , Światowej Organizacji Handlu ,

wypowiedzmy wszystkie umowy międzynarodowe , na granicach wybudujmy wysokie mury , zasieki i okopy. Będziemy się żywić polskimi kartoflami ,rządzić będą nami kartofle , a swojska TVP nadawać będzie na zmianę występy nadwornych błaznów : Pietrzaka , Wolskiego , może jeszcze Rosiewicza. Pieniądze od Unii będziemy oczywiście brać dalej , przecież się nam należą , choćby za to , że siedzimy w swoim grajdole i nie kradniemy Niemcom samochodów , a Anglikom nie odbieramy zasiłków.

#

26-11-2009 13:46 szabla: Tak właśnie zrobimy.

Więc czas najwyższy składać podania o azyl dla prześladowanych politycznie. Miejsce dla Biedroniów,Senyszynów i innych gizmołów na pewno nie zabraknie w państwie europejskim. A może nawet jakieś synekury,prowadzenie audycji dla okupowanego przez kartofle regionu polskiego,kto wie?!

#

26-11-2009 16:31 Mycha:: gizmo

Wiesz co, gizmo? Tematu już nie ma na stronie, ale raz
zaczętą sprawę trzeba skończyć, nawet jak już nikt tego
nie przeczyta. Ja,jako kartofel,do rządów tychże kartofli
tęskniący,wolę błazna Pietrzaka niż pajaca Majewskiego
czy Wojewódzkiego. Z forsą z Unii kitu mi tu nie wciskaj,
bo do nich dopłacamy.A poza tym,ty nie piszesz prawdy,
ty piszesz to, co jest słuszne i poprawne. Chyba różnicę
rozumiesz?

#


DODAJ KOMENTARZ

Cryptographp PictureImageReloadButton