GRONA NIEZALEŻNYCHWstąp do

piątek, 12 marca 2010
Fawleycourt
Chcesz wspierać portal kupuj miesięcznik "Niezależna Gazeta Polska - Nowe Państwo"

CYWILIZACJA


WARTO ODWIEDZIĆ

Gazeta Polska
Niezależna Gazeta Polska

NowePaństwo

TYBET PROTESTY, LICZNE ZATRZYMANIA W KARDZE

Radio Wolna Azja, 14-12-2009 10:52

POWRÓT
C17c556eac8d8bc1331c372992864ed3
BBC/GOOGLE

W prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan zatrzymano wielu młodych Tybetańczyków, którzy 5 grudnia domagali się uwolnienia Tenzina Delka - słynnego nauczyciela buddyjskiego odbywającego karę dożywotniego więzienia. Nie wiadomo, ile osób zatrzymano - naoczny świadek twierdzi, że może być ich ponad sto pięćdziesiąt. Na komisariatach w Darcedo (chiń. Kangding), Njagczu (Yajiang) i Lithangu (Litang) nie odbierano telefonów.

 

„Około sześćdziesięciu Tybetańczyków z Orthoku, głównie młodych, przyjechało pod siedzibę władz okręgu Njagczu domagać się uwolnienia Tenzina Delka Rinpocze - mówi emigracyjne źródło, powołujące się na wielu świadków. - Zostali zaatakowani przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Niszczono ich motocykle i wrzucano je na wojskowe samochody. Kiedy ludzie dowiedzieli się o proteście, zaczęli się zjeżdżać z całej okolicy. Chińczycy zablokowali drogi, ale wielu, mężczyźni i kobiety, ruszyło ku miastu przez okoliczne wzgórza. Słyszałem, że było ich około pięciuset. Mówi się o stu sześćdziesięciu zatrzymanych".

 

Źródło z pobliskiego Lithangu twierdzi, że w nowo zbudowanym areszcie, oddalonym o sześć kilometrów od Njagczu, przetrzymywanych jest od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu demonstrantów. W obu okręgach „roi się od chińskich policjantów". 

 

Tenzin Delek Rinpocze został skazany na karę śmierci w grudniu 2002 roku. Wykonanie wyroku zawieszono na dwa lata. Sprawa dotyczyła serii eksplozji w prefekturze Kardze. Sądzonego wraz z nim Lobsanga Dhondupa stracono zaraz po urągającym standardom procesie. W 2005 roku wyrok Tenzina Delka zmieniono na dożywocie.

 

Inne źródło twierdzi, że grupa Tybetańczyków z regionu udała się do Pekinu z petycją o uwolnienie słynnego lamy. Zostali zatrzymani i pobici. „Kiedy przewieziono ich do rodzinnego Njagczu, Tybetańczycy wystąpili w ich obronie. W odpowiedzi władze ściągnęły potężne siły policyjne. Mówiono mi, że plac przed budynkami rządowymi był cały we krwi. Grupa młodych przyjechała z Orthoku na motorach. Też ich zaatakowano. Wielu zatrzymano. Mówiono mi, że ci, których nie zdołano aresztować, zostali otoczeni przez służby bezpieczeństwa w pobliskiej dolinie".

 

 

ZA: http://www.hfhrpol.waw.pl/Tybet/raport.php?raport_id=1029 

 



POWRÓT
Portal Niezależna.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra zgłoś nadużycie, wyślij e-mail na adres: moderator.niezalezna@gmail.com

KOMENTARZE

Twój komentarz może być pierwszy.

DODAJ KOMENTARZ

Cryptographp PictureImageReloadButton