Prowadzący imprezę rozpoczął od „dobrej wiadomości” skierowanej do zebranych licznie widzów – „Będą państwo w telewizji”. Takie priorytety. Piosenki za to traktowały o tym, jak obecne artystko-celebrytki wyobrażają sobie, co w 1944 r. myślały kobiety. No i przykładowo taka Halina Mlynkova wyobraża sobie, że kobietom wówczas, podobnie jak uczestniczkom większości dzisiejszych konkursów piękności, najbardziej zależało na bliżej nieokreślonej „wolności i pokoju”. Inne artystki dziękowały dziadkom powstańcom za przekazany system wartości. Jaki? Nie wiadomo. Płycizna i banał. I tak razy dziesięć. I to wszystko firmowane przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Wydaje mi się, że te wszystkie poległe w powstaniu wspaniałe dziewczyny, jak np. Krystyna Krahelska czy Wańkowiczówna, nie chciałyby takiego czczenia ich pamięci.