Komorowski przekonuje we "Wprost", że "musimy mieć ten element polskiej obrony", bo wydawanie ogromnych pieniędzy na technikę wojskową w zasadzie nie ma sensu, jeśli nie jest ona chroniona przed najbardziej typowym i najbardziej groźnym atakiem – rakietowym i lotniczym. "Dziś mamy starzejące się systemy, które coraz mniej nadają się do obrony kraju" - zwraca uwagę Komorowski.
Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych, obecnie poseł PiS, jest nieco zaskoczony niespodziewaną propozycją Komorowskiego. - Prezydent Komorowski, niestety, kiedy doszedł do władzy latem 2010 r., rzucił nieprawdziwe hasło: „nikt nam nie zagraża, nikt na nas nie czyha”. Jeśli cała koncepcja obronna była budowana na zasadzie że "nie mamy wroga", to w rezultacie zamiast koncepcji obronnej mieliśmy koncepcję rozbrojeniową.: ograniczania wydatków budżetowych i okrajania armii. Można pogratulować prezydentowi, że w pewnym momencie zmienił radykalnie zdanie i doszedł do wniosku, że jednak Polskę należy bronić i że nie czekając na rozstrzygnięcia sojuszników, powinniśmy podjąć własne wysiłki, aby ustanowić system obronny przeciwko broni, która najbardziej zagraża nam w konflikcie zbrojnym, czyli przeciw lotnictwu i broni rakietowej - stwierdził Waszczykowski w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.
