- To, co się dzieje wokół dramatu i śmierci pod Smoleńskiem naszych braci i sióstr, przechodzi wszelkie wyobrażenie. Czego potrzebuje Polska? Potrzebuje prawdy. Najnowsze badania CBOS pokazują, że aż 80 proc. społeczeństwa uważa, że rząd całkowicie lub w dużym stopniu zaniedbał sprawę wyjaśnienia przyczyn katastrofy. To już nie odsądzany od czci i wiary margines tzw. wyznawców religii smoleńskiej - jak mówią szydercy z "salonu" - ale to przygniatająca większość, której dłużej nie można lekceważyć. Ta sprawa nie przyschnie, dopóki polskie władze nie wykażą determinacji w dochodzeniu do prawdy, albowiem prawda wyzwala i jest warunkiem przebaczenia - mówił kapłan.
- Nasza modlitwa nie jest - jak sądzą ci, którzy tutaj nie przychodzą - skierowana przeciwko komuś. Wołamy do Ojca Narodów o przemianę serc naszego biednego, rozdartego, podzielonego narodu. Wołanie Jana Pawła II na Placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979 r. jest szczególnie dzisiaj aktualne. Słyszę ten głos: "Niech zstąpi duch twój, niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi" - powiedział ks. Folejewski.
- Ze względu na swoje położenie tylko silna i zjednoczona Polska ma szansę na rozwój. Ciągłe mówienie, że musimy udowodnić Europie, że jesteśmy nowoczesnym krajem, jest upokarzające. Mogą tak mówić ludzie, którzy nie wiedzą, kim są i z jakiego kraju pochodzą, którzy nie znają historii swojej matki - stwierdził duchowny.
- Na ilu to miejscach ziemi ojczystej, Europy i świata przemawiał żołnierz polski, ale i rodacy rozsiani po całym świecie, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej. Polacy nie chcą być anonimowym regionem jakiejś nieokreślonej całości. Człowiek nie chce być numerem albo maszynką do głosowania lub przyjmowania zarządzeń, które nie są zgodne z jego sumieniem. Nie chcemy dekalogu pisanego często przez papierowe autorytetu w miejsce dziesięciu słów Boga żywego, albowiem bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi - dodał ks. Folejewski.
- Polska ma swoją historię; nie zawsze była ona najpiękniejsza, bo jest historią ludzi, a nie aniołów - ale nie zasłużyliśmy na to, i nigdy się z tym nie pogodzimy, ażeby ludzie, którzy strzegą pamięci o niepodległości, nazywać faszystami. Ażeby zapraszać i zgadzać się na przyjazd bojówkarzy z Niemiec. To boli. Na to nigdy nie może być przyzwolenia, bo jest to droga do okupacji, a nie do niepodległości - powiedział kapłan.
