"Zapasy są dyscypliną, którą cały świat uprawia jeszcze od starożytnych igrzysk. Dlatego to jest dla nas wszystkich szok" - twierdzi w rozmowie z "GPC" Tracz.
Trzykrotny medalista olimpijski w zapasach przyznaje jednak, że w wyniku zaniechań władz światowej federacji zapasów (FILA) sport ten stracił na popularności. "Władze światowe powinny rozwiązać worek z pieniędzmi i zainwestować w transmisje. Zapasy można bardzo ciekawie pokazać w telewizji. Możemy być bardziej medialni. Musimy dostosować się do dzisiejszych czasów" - przekonuje Tracz.
Zdaniem zawodnika powinno się nieco zmienić przepisy. "System rozgrywania walk powinien być bardziej zrozumiały. Najlepsze przepisy były do igrzysk w Atlancie. Wówczas walczyło się 5 min, były ostrzeżenia za pasywną walkę, zawodnicy mogli wybierać walkę w parterze. Opłacało się wykonywać akcje techniczne. Tamte zapasy były bardzo widowiskowe i polska telewizja dobrze to sprzedała. Do takiego systemu powinniśmy wrócić" - mówi.
I dodaje: "To piękny sport techniczny, w którym zdobywa się punkty. Walczą bardzo wysportowani i prawidłowo zbudowani ludzie, mocni kondycyjnie i fizycznie. Zapasy to zresztą naturalna rywalizacja. Nawet dzieciaki ze sobą się siłują, jak tylko zaczynają chodzić. Cały świat uprawia zapasy".
Całość rozmowy w "Gazecie Polskiej Codziennie"