Zwis Nowaka
Jak napisała wczoraj „Gazeta Polska Codziennie”, tylko w jednej ze spółek PKP zatrudnionych jest 82 dyrektorów, w tym dyrektor ds. koordynacji i integracji strumieni projektowych, dyrektor ds. koordynacji procesu wymiany informacji, dyrektor ds.
Nic nowego – w PRL byli, jak wiadomo, zastępcy członka Biura Politycznego, co Kisielewski podsumowywał pytaniem: „Jak nazywa się zastępca członka? Towarzysz Paluszek”. Jak wiemy, towarzysze owi wkładali na posiedzenia „zwis męski”, a ich potomstwo mniej dziś pamiętane „podgardle dziecięce” (śliniak). Po posiedzeniu chodzili łowić „zasoby rybne akwenu wodnego”, a potem ich ubrania trafiały do pralni, które pracowicie wyliczały „upiór dzienny” (czyli liczbę sztuk odzieży wypranej w ciągu jednego dnia).
Jak sprawdziłem, mimo wielkiej inwencji Sławomira Nowaka, nie ma wśród dyrektorów takich, których należałoby powołać w pierwszej kolejności: dyrektora ds. punktualnego wjeżdżania na peron, dyrektora ds. domykania się drzwi, dyrektora ds. czystości kibla. Co do tego ostatniego, to może nadałby się na tę funkcję dotychczasowy dyrektor od koordynacji i integracji strumieni?