MEDALISTKA ŻEBRAŁA O PIENIĄDZE
fot. Rawku/SXC, 27-08-2008 17:00
POWRÓTNie miałam z klubu żadnej pomocy. Nawet kajak był mój, prywatny - opowiada "Dziennikowi", Anna Konieczna.
- Musiałam chodzić po sponsorach. Taka żebranina jest dla sportowca uwłaczająca - tak podsumowała przygotowania do igrzysk olimpijskich Konieczna w poznańskim Urzędzie Miasta.
Ciekawe co czuli działacze sportowi i politycy samorządowi z Poznania, którzy witali srebrną medalistkę i chcieli przy okazji jej sukcesu nabić sobie dodatkowe punkty przed wyborami. Szkoda, że nie pomogli Koniecznej w przygotowaniach do igrzysk.
źródło: dziennik.pl




KOMENTARZE (8)
27-08-2008 18:19 FLASH MAJOR: drzewiecki na premiera
listkiewicz na prezydenta
#
27-08-2008 19:53 Andrzej Kurowski: A czytałem,
że średnio każdy z "naszych" reprezentantów kosztowłą nas(!) po 1 mln zł.
#
27-08-2008 22:21 Zbroja: milion
.....bo tyle na konto każdego z zawodników ukradli działacze......
#
27-08-2008 23:26 Eleonora: To skandal!
Najwyższa pora zacząć mówić prawdę o "działaczach" sportowych!!!
#
28-08-2008 00:59 KNW: O jednym takim uwłaszczonym...
Aneta Konieczna (wcześniej znana pod panieńskim nazwiskiem Pastuszka): (...) patrząc w oczy Waldemarowi Witkowskiemu, siedzącemu naprzeciwko niej prezesowi Posnanii, wyrzucała: - Nie miałam z klubu żadnej pomocy. Nawet kajak, na którym trenowałam, był mój, prywatny. Gdy poprosiłam w klubie o nowy, usłyszałam, że nie ma pieniędzy. Wiosła używam już piąty sezon. Mój trener, który nie pracuje w klubie, nie był wpuszczany do hangaru. Miałam problem ze skorzystaniem z klubowej siłowni - wyliczała.
Waldemar Witkowski: W latach 1976-1990 był członkiem PZPR. Od 1985 do 2001 i ponownie od 2005 pełni funkcję prezesa zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu.
Obecnie nadal prezes owej spółdzielni, jeszcze niedawno wiele miesięcy nie pozwalał na wykup mieszkań przez spółdzielców (dopiero sprawy sądowe zakładane przez mieszkańców zmusiły go do podpisania aktów notarialnych) . Mówi się o wielu nadużyciach, sprzedaży części bloków. Jeśli najemcy nie mieli przydziałów, spółdzielnia sprzedawała nieruchomości z najemcami, za zaniżone kwoty. Sam uwłaszczony (całkiem majętny) na byłym majątku PZPR i "działalnością" w spółdzielni jest jednym z wielu działaczy i polityków post-komunistycznych formacji (bo nie lewicy).
Był jednym z założycieli Polisy, która po wyciągnięciu pieniędzy od państwowych firm ostatecznie skończyła tak:
Ostatni akt tragikomedii rozegrał się pod koniec grudnia 1999 r., kiedy to pojawił się "tajemniczy inwestor" - fundusz Tachyion TI eV Office Germany. Fundusz miał wyrazić chęć zainwestowania w Polisę 275 mln zł. Próbę skontaktowania się z inwestorem podjęli urzędnicy PUNU oraz zarządca komisaryczny. Bez skutku. Fundusz był instytucją fikcyjną, posiadającą skrytkę pocztową i stronę w Internecie. Informacje prasowe o "tajemniczym inwestorze" na krótko podbiły kurs akcji Polisy, który 20 grudnia 1999 doszedł do 1,60 zł. Gdy dwa miesiące później Polisa niechlubnie schodziła z parkietu, jej akcje kosztowały już tylko trzy grosze.
Taki to jest obraz dzisiaj, prezesi o miernych umiejętnościach, byli PZPR-owcy niszczą w Polsce wiele pozytywnych inicjatyw. Pierdzą w stołki i jedyne co potrafią zrobić to wyprzedawać majątek narodowy, sobie inkasując trochę grosza. Dla nich to są jakieś pieniądze, ale że społeczeństwo traci nieporównywalnie więcej, jest im najwyraźniej obojętne.
#
28-08-2008 05:24 jerry: "Sportowe" synekury.
Przewodniczący PKOL Nurowski,już w czasach PRL-u jako wybitny działacz komunistycznej młodzieżówki został mianowany prezesem PZLA.Uprzednio w sporcie mało kto znał Nurowskiego, może nawet nikt.Teraz oprócz prezesury sportowej, jest on albo byl na wysokim stołku w spółkach telekomunikacyjnych.Taka dwu lub wieloowładza jest normą dla wielu pozostawionych w spadku przez PRL działaczy sportowych.Skutki i"roboty" tych działaczy od siedmiu boleści są opłakane.Dzieśięc medali to wielkie osiągnięcie sportowców i wielka klęska "działaczy".Mam na myśli klęskę sportową bo finansowo taki działacz biedy chyba nie klepie.Warto sprawdzic rozdział pieniędzy żeby wiedziec jaka cząstka dotarła do sportowców.Każdy kto ma lub miał bliższy kontakt ze sportem poprzez własne sportowe dzieci wie że głównym sponsorem jest on sam.Teraz po olimpiadzie dowiadujemy się że nawet wybitni sportowcy muszą samodzielnie zabiegac o sponsora bądź płacic z własnej kasy."Działacz" przykleja się do sukcesu sportowca jak rzep do psiego ogona.Nic więc dziwnego że Nurowski z widocznym zadowoleniem ogłosił sukces przewyższający ateński.Próg dymisyjny ustanowiony przez Nurowskiego swiadczy o jego kompletnej ignorancji o poziomie sportu światowego.Inaczej by nie ryzykowal i poziom trzykrotnie zmniejszył.Co do realzacji obiecanej dymisji to bez względu na wynik byłoby podobnie jak z Listkiewiczem.
#
17-08-2009 18:38 weteran: przegonic lesnych dziadkow ze sportu
to lesne dzidki, tak kradna ze brakuje na sportowcow
#
07-10-2009 13:11 MAMUT: POTRZEBNE CZYSTKI.
POGONIC TYCH CZERWONYCH WETERANOW Z POLSKIEGO SPORTU.
#